Jak dawkować słońce?

Przez lata mówiono nam, by ze względu na zagrożenie rakiem nie spędzać za wiele czasu na dworze w słoneczne dni . Teraz lekarze i naukowcy przyznają, że trzymanie się tego zalecenia może prowadzić do niekorzystnych dla zdrowia konsekwencji – pisze w „The Observer” Jo Revill. Eksperci twierdzą, iż pora zmienić drakońskie zalecenia. Najnowsze dowody sugerują, że zbyt małe nasłonecznienie skóry wiąże się z deficytem witaminy D.

Zmianę strategii zapoczątkowano w Australii i Nowej Zelandii, gdzie naukowcy doszli do wniosku, że bez kontaktu skóry ze słońcem populacja zacznie cierpieć na poważny niedobór witaminy D i w późniejszym okresie życia może być narażona na inne rodzaje raka, jak również na osteoporozę, artretyzm, a nawet schizofrenię. Zalecają, żeby przez większość dni ekspozycja na działanie promieni słonecznych wynosiła od 10 do 15 minut. Ludzie powinni dopuszczać do kontaktu ze słońcem dłonie, twarz, ramiona. Jednak powinni zasłaniać je między godziną 10 rano a 2 po południu.

Canberze mówi: „Chodzi o zachowanie równowagi. Zdajemy sobie sprawę, że za mało słońca też szkodzi. Trzeba zadbać o warunki dla syntezy witaminy D, a jednocześnie o ochronę skóry. (…) Sami musimy ocenić, ile czasu spędzić na słońcu, biorąc pod uwagę swoją karnację, ale także miejsce, w którym żyjemy, ponieważ szkodliwość promieniowania ultrafioletowego zależy od szerokości geograficznej”.

Oliver Gillie z British Health Research Forum od lat zabiega o to, by brytyjski rząd i instytucje takie jak Cancer Research UK uznały, że ludzie potrzebują więcej witaminy D. „Przez lata byliśmy obiektem agresywnej kampanii wycelowanej w eliminowanie ekspozycji słonecznej ze względu na obawy związane z rakiem skóry – wyjaśnia. – Ale światło słoneczne jest naturalnym źródłem witaminy D i w przeciwieństwie do żywności czy tabletek witaminowych – darmowym. Około 60 procent ludzi w Wielkiej Brytanii ma niską zawartość tej odżywczej witaminy, a tym samym ryzyko zachorowania na raka, cukrzycę, nadciśnienie, artretyzm i jeszcze sporo innych chorób jest u nich niemal na pewno wyższe niż przeciętne.

Także inni specjaliści uważają, że przesadzono z niebezpieczeństwem. (…) Ich stanowisko podziela profesor Brian Wharton z Instytutu Zdrowia Dziecka w Londynie, którego martwi możliwość powrotu krzywicy u dzieci z rodzin azjatyckich i afro-karaibskich, ponieważ ciemny kolor skóry utrudnia syntezę dostatecznej ilości witaminy D. „Rzeczywiście trzeba rozsądnie korzystać ze słońca, a odradzaliśmy je zbyt radykalnie” – przyznaje.

Zmiana przyszła wraz z rosnącą liczbą badań mówiących o ryzyku związanym z  niedoborem witaminy D. (…) Okazało się, że u kobiet, u których występował najwyższy poziom tej witaminy, ryzyko zachorowania na raka piersi było o 50 procent niższe.

Jednak w Wielkiej Brytanii przez sześć miesięcy w roku słońce jest za słabe, aby jego kontakt ze skórą mógł wywołać syntezę witaminy D. Problem dodatkowo pogłębia styl życia: praca w biurze i godziny spędzane w samochodzie, a także zanieczyszczenie powietrza sprawiające, że do powierzchni ziemi dociera mniej słonecznego promieniowania ultrafioletowego.

Źródła witaminy D to tłuste ryby i wątroba, ale żeby uzyskać z diety zalecaną ilość tej witaminy, trzeba byłoby jadać ryby co najmniej trzy razy w tygodniu. Minimalna pożądana dawka to 1000 międzynarodowych jednostek (IU) witaminy D dziennie, podczas gdy typowa dieta dostarcza ich tylko 150. Suplementy z kolei dają około 200 IU dziennie. (…)

Nawet prowadząca działalność dobroczynną Cancer Research UK, która twierdzi, że skóra powinna być zakryta między godziną 11 a 15, inaczej formułuje już swoje zalecenia. Sugeruje, że dla wytwarzania przez organizm witaminy D wskazane jest umiarkowane wystawianie się na małe dawki promieniowania słonecznego w ciągu dnia.

Szefowa działu informacji zdrowotnych tej instytucji, Sara Hiom tłumaczy: „Dowody na wpływ słońca uległy zmianie. Teraz mówi się, że słońca potrzebujemy mało, ale za to często. Jeśli więc wychodzimy z pracy w porze lunchu, przejdźmy na słoneczną stronę ulicy. Ważne, żeby nie dopuścić do spieczenia skóry lub oparzeń słonecznych”.