Menu

Praktyczne porady Przemka Walewskiego. Zachowaj olimpijski spokój!

16 kwietnia 2020 - NEWSY, Plany treningowe, Praktyczne Porady, Psychologia sportu, Regeneracja, Zdrowie
Praktyczne porady Przemka Walewskiego.  Zachowaj olimpijski spokój!
 

Nie każdy biegacz potrafi odnaleźć się w czasach pandemii koronowirusa. Z jednej strony ryzyko zachorowania, a z drugiej zakazy i ograniczenia, które dotknęły tych, którzy amatorsko uprawiają sport. Nazywając rzecz po imieniu wychodzi na to, że bieganie i jazda na rowerze, jeśli nie jedziemy do pracy, sklepu lub apteki – są na zakazanym indeksie, a jego naruszenie słono kosztuje.

Biegacze już wcześniej odpuścili mocniejsze treningi i stosując się do zaleceń epidemiologów wybierali samotne treningi w lasach lub ścieżkach biegowych położonych z dala od ludzkich skupisk. To biegacze mają we krwi. Bieganie to sport bezkontaktowy. Nie lubimy przepychać się pomiędzy spacerowiczami, psami latającymi bez kagańców i amatorów zakrapianych leśnych biesiad. Szanujemy się z kolarzami i miłośnikami nordic walking. Łączy nas pasja ruchu i świeżego powietrza. Zakaz wstępu do lasów, parków był jak grom z jasnego nieba. Praktycznie wszelka aktywność fizyczna została zastopowana. Systematyczność została zaburzona, jak podkreśla dr Maciej Nowak, lekarz sportowy. To jak nagle złapać kontuzję i nie mieć perspektywy czasu na jej wyleczenia.

Jako były korespondent wojenny nauczyłem się pewne rzeczy po prostu przyjąć do wiadomości. Byłem już w sytuacjach, że nawet szybszy marsz wywoływał jeszcze szybszą reakcję służb, które pacyfikowały „uciekiniera”. Trzeba zachować olimpijski spokój i myśleć pozytywnie.

Krótkie spacery wokół domu mają być antidotum na sytuację i wzmacniać układ odpornościowy… By nie popaść w stan apatii, zniechęcenia i nie zrezygnować ze zdrowych nawyków trzeba znaleźć „ersatz”, jak mawiają starsi Wielkopolanie. Nie każdy ma możliwość włączyć do codziennej higieny, jaką dotąd było bieganie, inną aktywność domową. Nie chodzi o mycie okien, które w wielu domach błyszczą jak nigdy. W mieszkaniu, gdzie dzieciaki mają e-szkołę, przynajmniej jeden z rodziców home office sztuką jest trening cardio, joga czy zwykłe ćwiczenia ogólnosprawnościowe. Jednym udaje się spiąć wszystko, innym nie, ale warto próbować!

Ćwiczę razem z żoną Klaudią, poświęcając szczególną uwagę tym partiom ciała, którym dotąd nie poświęcałem należytej uwagi. Zestawy cardio, planki po 20 -30 minut potrafią wycisnąć siódme poty.

Warto spróbować przez pół godziny pobiegać w miejscu, wysoko podnosząc kolana i pracując mocno rękoma. To jedno z ćwiczeń, które podpatrzyłem w Etiopii, trenując z tamtejszymi maratończykami.

Wspomniane planki (tzw. deski) to bardzo dobre ćwiczenie na wzmocnienie pleców, korpusu ciała. Wielu biegaczy ma tendencję do pochylania się, zwijania się, co deformuje technikę biegową i obciąża narządy wewnętrzne, szczególnie jelita. Ćwiczenia na piłce fitnesowej, z butelkami wody zamiast ciężarkami, na pufie, która znakomicie nadaje się na steper to tylko niektóre przykłady domowych zajęć. Można też do programu wrzucić intensywną tabatę.

Czasu jest wystarczająco i warto urozmaicać zestawy treningowe. Nie traćmy go na niepotrzebne wycieczki do marketów. Pobyty w sklepach traktujemy z żoną „na czas”, by jak najszybciej z nich wyjść. Wcześniej przygotowujemy listę zakupów i obowiązkowo chodzimy w rękawiczkach i maskach.

Mamy z żoną kontakt z naszymi biegowymi przyjaciółmi we Włoszech, Hiszpanii, na Maderze. Każdy na swój sposób radzi sobie, ale przede wszystkim myśli o swoich bliskich, spieszy z pomocą innym. Tragedii ludzkich nie można porównywać, zestawiać. Dla każdego człowieka ma ona swój ciężar, który ciężko unieść… Staramy się wspierać, chociażby przez social media.


Warto sięgnąć po dobrą literaturę, by dać naszej psychice odpocząć i zdystansować się od teraźniejszości. Po raz kolejny sięgnąłem po inspirującą opowieść, której autorem jest brytyjski pisarz Alan Sillitoe. Mam na myśli „Samotność długodystansowca”. Niektórzy pewnie widzieli poruszającą ekranizację książki w reżyserii Tony’ego Richardsona pod tym samym tytułem.

Główny bohater, osiemnastoletni Colin Smith, odkrywa w bieganiu wolność: „Bo wydaje mi się,że ten długodystansowy poranny bieg,że każdy taki bieg to całe życie – wiem,marne życie – ale całe życie,pełne cierpień i szczęścia,i różnych zdarzeń.”

Kadr z filmu The Loneliness of the Long Distance Runner, Wielka Brytania, 104 min. reżyseria: Tony Richardson., 1962 r.

Endorfiny są niezbędne, by nasz organizm należycie funkcjonował. By je wyzwolić, wyciągnąłem z piwnicy hulajnogę i jeżdżę na niej zamiast miejską komunikacją. Czuję się bezpieczniej, bo nie tłoczą się koło mnie ludzie, a przy okazji to trening dla nóg. Do dalszych dojazdów wsiadam na rower i jadę na wysokim przełożeniu. Gdy ja dojeżdżam rowerem, żona hulajnogą i odwrotnie. Pogoda sprzyja. W tym trudnym okresie pamiętać trzeba, że narzucone ograniczenia ruchu nie powodują, że przestajemy być biegaczami, kolarzami, triathlonistami czy też osobami, które w inny sposób są aktywne fizycznie na co dzień.

Tak jak wszyscy biegacze tęsknimy za biegowymi klimatami. Na zdjęciu podczas wyprawy Biegaj i Zwiedzaj na praski maraton.

Dbajmy o to, co jemy, by wzmacniać odporność organizmu, a nie fundować sobie zbędne kilogramy. Myślmy pozytywnie, nie dajmy, by opadło nas zniechęcenie i poczucie bezsensu. Trudne czasy skończą się i znowu będzie przepięknie, gdy zanurzymy się w lasy, by cieszyć się przyrodą i samotnością długodystansowca.

Przemek Walewski