Fabryka sprintera

Prędkość jest wrodzona. W niewielkim zakresie można ją wytrenować. Można jednak sprawić, że na finiszu będziemy mieli przewagę nad konkurentami, którzy nie robią nic poza tupaniem na treningach.

Genetycznie zdeterminowane maksimum włókien szybkokurczliwych odpowiedzialnych za prędkość wynosi 80-90 procent. Ilość włókien szybkokurczących określa także dawkę energii, która umożliwia wykonywanie ekstremalnie szybkich ruchów. Komórki mięśniowe czerpią przy tym energię z magazynowanego w organizmie adenotrifosforanu i fosfokreatyny, bez potrzeby pobierania tlenu.

Poprzez dostarczanie organizmowi, w postaci suplementu diety, nie uznawanej za doping kreatyny, można zwiększyć efektywność tego procesu. Specjaliści podkreślają jednak: „Kreatyna sama w sobie nikogo nie czyni szybszym, ułatwia jednak intensywniejszy trening”.

STEROWANIE MÓZGIEM

Nawet najszybciej pracujące mięśnie niewiele pomogą, jeśli nie może kierować nimi mózg. A z pewnością granice w głowie osiąga się szybciej, niż w dolnych częściach ciała. Każdy z nas ma, bowiem w mózgu coś w rodzaju ogranicznika kroków. Górna granica znajduje się mniej więcej między 40 a 60 krokami na każde 10 sekund. Przekraczając ją nie można utrzymać koordynacji ruchowej. Jakie jest rozwiązanie? Wydłużanie kroków. A to prowadzi do kolejnego czynnika – w sprintach istnieje zasada: Im więcej białych, szybkokurczących się włókien, tym lepiej ciało nadaje się do biegania na krótkich dystansach.

SIŁA

Im więcej siły w mięśniach nóg, o tyle dłuższe mogą być stawiane kroki – co jest powodem, dla którego środki dopingujące dla sprinterów bazują na sterydach anabolicznych. Jednak także tutaj trzeba pamiętać, że każdy stanie się dzięki dopingowi szybszy. Razem z siłą muszą także zostać zachowane zdolności koordynacyjne. A to wydaje się czarnoskórym biegaczom udawać zdecydowanie lepiej niż białym.