Zew miejskiej dżungli

Nad polskimi miastami krąży smog. Dotąd tylko Kraków kojarzył się najpierw ze smokiem Wawelskim, a następnie ze smogiem współczesnym. Duszące chmury zawisły także nad innymi miastami, nie tylko z południa naszego kraju, ale także innych regionów. I nie ma co się spierać czy to już smog, czy tylko lekkie podrażnienie dróg oddechowych.

Problem nie rozwieje się sam. Biegacze dotkliwie odczuwają duszący problem. W czasie spoczynku płuca potrzebują ok. 5 litrów tlenu na minutę, natomiast podczas biegu nawet do 90 litrów. Nasze płuce zaciągają zatem zanieczyszczenia niczym odkurzacz, dlatego biegacze powinni być najbardziej zainteresowani tym, co unosi się w powietrzu i tym, kto nas podtruwa …

Organizacja Health and Enviroment Allience (HEAL) szacuje, że w Polsce aż 45 tys. osób umiera w ciągu roku na choroby, które są następstwem zanieczyszczenia powietrza. Wdychanie pyłów szkodzi podobnie jak bierne palenie.

Drobne cząstki, głównie sadza i lotne popioły oraz aerozole siarczanowe i azotanowe docierają bezpośrednio do płuc. Największą „zadymę” robi pył zawieszony PM 10, który jest mieszaniną substancji organicznych i nieorganicznych zawierającą substancje toksyczne.

Jak wyjaśniają eksperci, pył przedostaje się do organizmu przede wszystkim przez drogi oddechowe lub pośrednio przez układ pokarmowy, kiedy spożywamy skażoną żywność. Stwierdzono, że cząstki o średnicach większych od 10 mikrometrów (1 milimetr = 1000 mikrometrów) zatrzymują się w górnych odcinkach dróg oddechowych, skąd są wydalane. Pył zawieszony PM10 przenika do płuc i je mocno podrażnia, ale się tam nie akumuluje.

W przeciwieństwie do pyłu zawieszonego PM2,5, który także jest zanieczyszczeniem transgranicznym, transportowanym na odległość nawet do 2,5 km. W powietrzu może pozostawać przez wiele tygodni.

PM2,5 przenika do najgłębszych partii płuc, gdzie jest gromadzony. Osiada na ściankach pęcherzyków płucnych i zmniejsza wymianę gazową, powoduje podrażnienie naskórka i śluzówki, zapalenie górnych dróg oddechowych. PM2,5 jest odpowiedzialny za choroby alergiczne, astmę, nowotwory płuc, gardła i krtani.

To tylko niektórzy sprawcy osadzeni w zanieczyszczeniach. Do „pieca” dokładają palacze papierosów, którzy pompują dym do atmosfery w miejscach publicznych nie licząc się ani z problemem zdrowotnym, ani z biernymi palaczami.

Modna bandana na ustach lub maseczka szpitalna niewiele tu pomogą. Pył o kryptonimie PM 2.5 przenika przez amatorskie filtry. Gdy za oknem panuje pochmurna, duszna aura warto sprawdzić jaki jest poziom pyłów w okolicy (dane znajdziemy w internecie).Uważać powinni przede wszystkim alergicy, astmatycy i osoby, które są podatne na podrażnienie dróg oddechowych.

Najlepiej biegać z dala od ruchliwych ulic, osiedli niskobudżetowych domków i garażowych zakładów. Bezmyślni ludzie pakują do palenisk prawie wszystko – od plastikowych butelek, drewnopodobnych oklein po zużyte pieluchy. Ucieczka do parków i w las pozwali nam dłużej cieszyć się zdrowym oddechem.

Jedno duże drzewo o wysokości ok. 25 m pochłania tyle dwutlenku węgla ile dostarczają dwa gospodarstwa domów jednorodzinnych. Zdrowe wysokie drzewo produkuje średnio ok. 118 kg tlenu rocznie, człowiek zużywa go 176 kg, dwa drzewa średniej wielkości zaspokajają potrzeby jednej osoby.

Zimą jesteśmy niestety pozbawieni naturalnych obrońców. Zresztą w miejskiej dżungli jest ich coraz mniej. Zamiast liściastych drzew sadzi się iglaki, które mają być tylko efektowną scenografią.

Niestety, miasta zamieniają się w betonowe dżungle. Certyfikat jakości powietrza jest równie ważny jak atestowana trasa. Nie każde bieganie wyjdzie nam na zdrowie. Zafundujmy sobie nie tylko ruch, ale i zdrowy oddech.


Przemek Walewski

Artykuł opublikowany został także w Głosie Wielkopolskim.